sobota, 11 maja 2013

TAG: Korean Dreams Blog Tag



Zostałyśmy nominowane przez Doors i Bandura do TAG: Korean Dreams Blog Tag, za co bardzo dziękujemy! ^^

Zasady: 
1. Wstawić powyższy obrazek.
2. Podziękować osobie która cię otagowała.
3. Nominować jakąkolwiek liczbę blogów do tego tagu, które według ciebie na to zasługują lub po prostu je lubisz ;D (ale nie tą osobę która otagowała ciebie) 
A teraz najważniejsze:
4. Opowiadasz o swoich 3 marzeniach. Jakich chcesz, mogą to być największe lub te mniejsze, zupełnie pokręcone lub bardziej realne.
5. Odpowiadasz na pytanie: Czy warto marzyć? Dlaczego?


Oto nasze odpowiedzi:

Este
No, więc... marzenia. Całkiem ciekawa rzecz. Właściwie mam ich całkiem sporo. Od dostania szóstki z biologii (wysoce prawdopodobne) do zostania normandzkim Bogiem (zupełnie niemożliwe). Jednak te wysoce prawdopodobne, to tak naprawdę cele, a nie marzenia. A te niemożliwe, to tylko mrzonki. Bynajmniej takie jest moje zdanie. Więc do moich marzeń, które zależą od wielu moich chęci i przypadków, na które być może złoży się moje życie należą między innymi:
1. Podróż do Korei. Pomieszkanie tam trochę, zapoznanie sie bliżej z kulturą, z jedzeniem <3  Szczególnie z jedzeniem. Zawarcie wielu znajomości, etc. Być może zamieszkanie tam, ale to raczej mniej marzeniowe, a bardziej spekulacyjne założenie.
2. Znaleźć osobę, którą pokocham ze wzajemnością, i która będzie w stanie się mną zaopiekować i pomóc się ogarnąć w przytłaczających chwilach. I która powstrzyma mnie od realizowania moich najbardziej postrzelonych pomysłów. Bo, serio, mam ich za wiele.
3. Hmm na moje marzenie składa się też kilka małych, tj. skok na bungie, skok ze spadochronem, zrobienie tatuażu i wyhodowanie drzewa, na którym rośnie czekolada w tabliczkach. Tak, to ostatnie jest tak prawdopodobne i ambitne, że Este ma nadzieję, że się uda. Bo czekolada. A czekolada może wszystko.

Czy warto marzyć? Oczywiście, że warto. Często to właśnie marzenia wyznaczają nam cel w życiu, nadając mu sens i nakierowując je na właściwy tor. Czasami w trakcie realizacji naszych marzeń odkrywamy w sobie, lub w innych coś, czego w żadnej innej sytuacji byśmy nie poznali. Na przykład, gdyby czyimś marzeniem był wyjazd do Francji i spróbowanie żabich udek, czy ślimaków (polecam, są pyszne), to w między czasie może poznać wielu ludzi w podróży, dowiedzieć się, ile stopni ma Wieża Eiffela, no bo skoro żabie udka, to czemu nie inny symbol Francji? Swoją drogą, ma ok. 1600 stopni. Tak, yaoi edukuje. Ale wracając, gdy w końcu spróbuje się tych specjałów, można odkryć, że nasz gust co do jedzenia jest w pewnym stopniu inny, niż do tej pory myśleliśmy. Więc warto marzyć, by odkryć wiele ciekawych rzeczy, poznać ludzi, otoczenia. Nawet samych siebie.

Fuko
Nie wiem, jak Este to robi - wszystko, co chce przekazać, potrafi przelać na papier, a w tym wypadku - na klawiaturę. Ja natomiast mam często problem z opisaniem swoich uczuć, czy nawet z wyrażaniem zdania. W każdym razie, do rzeczy - jeśli chodzi o mnie, można powiedzieć, że marzeniami wręcz żyję. Wiecznie marzę - przed snem, na lekcjach czy tańcząc, w mojej głowie zawsze istnieje jakaś wizja, a czy jest to marzenie czy zwykłe wyobrażenie sytuacji której świadkiem chciałabym być, nieważne - marzeń mam niezliczoną ilość i wypisanie tych największych będzie pewnie nie lada problemem...A więc:

1. Moim największym marzeniem jest wzięcie udziału w przesłuchaniu do SM Entertainment i oczywiście - dostanie się. Naprawdę, przez to już nie potrafię wymyśleć sobie innej kariery. Trochę straszne, bo kiedy przyjdzie co do czego - nie będę wiedziała, co ze sobą począć. O dziwo, jest to też marzenie, którego najbardziej jestem pewna. Może to przez te podnoszące na duchu stwierdzenia Este i Yuri, że nadaję się do SME... Może zostanę tam chociaż sprzątaczką?
2. Z racji, że cierpię na forever-alone'izm, chcę znaleźć sobie tam, w Azji, kochanego chłopaka (patrz: Lee Taemin), któremu nie będą przeszkadzały moje dziwne zachowania, ubiory i który będzie przy mnie wtedy, kiedy będę czuć się jak wrak Titanica.
3. Odwiedzić Japonię i zrobić tam ogrooomne zakupy. Z racji, że interesuję się sweet lolita fashion, chciałabym się obkupić w sklepach Angelic Pretty. Ale to wtedy, kiedy okradnę bank... Poza tym są też mniejsze marzenia, jak nie utracić kontaktu z pewnymi osobami (dziwne, co? Ale wiecznie boję się, że kogoś stracę), wypicie bubble tea czy pojechanie na koncert SM Town.

Osobiście myślę, że marzenia tak naprawdę są podstawą do życia - dzięki nim mamy różne ambicje, zainteresowania, poznajemy niesamowitych ludzi i przeżywamy wyjątkowe chwile w drodze do ich spełnienia. Przyznam nawet, że nieraz te drobne marzenia wyciągają mnie z dołków, kiedy takowe mam. Marzyć trzeba zawsze, nie ważne, czy realnie, czy nie. ^^

Osoby zaproszone do zabawy:
http://wposzukiwaniuszczescia-yaoi.blogspot.com
http://pretend-party.blogspot.com
http://park-ayako.blogspot.com/
http://myextensivemind.blogspot.com
http://ji-yong-scenariusze.blogspot.com/
http://k-popowe-scenariusze.blogspot.com/

wtorek, 7 maja 2013

"Zdjęcia"

Tak, tak, w końcu coś dodaję ^ ^ Dobrodziejstwa internetu w szkole są chyba tymczasowo dla mnie jedynym ratunkiem. Tak, więc przedstawiam wam scenariusz z Gongchanem, który miał być dodany wczoraj z okazji comebacku B1A4, ale jest dzisiaj. Spóźniony, ale jednak. Jak wam się podoba powrót chłopców, BANAs? Zdjęcia, o których mowa w scenariuszu - linki do nich są na stronie oryginału, więc gorąco - serio, naprawdę GORĄCO - zapraszam, aby je obejrzeć.

Gwiazda: Gongchan (B1A4)
Tytuł: Zdjęcia
Oryginalny tytuł: Photos
Autor: Admin Kelc
Link do oryginału: KLIK
Tłumaczka: Este
Korekta: Fuko

Zmrużyłaś oczy, spoglądając na ekran komputera. Obracałaś głową, patrząc pod różnymi kątami na zdjęcie na nim wyświetlone.

"To nie może być on" - pomyślałaś, kręcąc głową.

Zalogowałaś się na swoje konto na tumblrze i zauważyłaś, że cała twoja tablica została wręcz zalana tymi samymi zdjęciami twojego chłopaka, Gongchana. Ale ten Gongchan zdecydowanie nie był tym samym, którego nazywałaś swoim chłopakiem. W przeciwieństwie do chodzącego aegyo, do którego przywykłaś, chłopak na tym czarno-białym zdjęciu był męski, dojrzały, silny... po prostu idealny materiał na modela. Miał idealnie świetnie wystylizowane włosy i nosił skórzaną kurtkę z futrzanym kołnierzem. Mimo, że nie mogłaś być tego pewna, podejrzewałaś, że kurtka została specjalnie tak ułożona, aby pokazać wytatuowany krzyż, zdobiący prawą stronę jego klatki piersiowej. Lewą dłoń miał dociśniętą do brwi, a na jego nadgarstku błyszczała bransoletka w postaci cienkiego łańcuszka.

Innymi słowy - Twój chłopak wyglądał piekielnie gorąco.

Zawsze wiedziałaś, że jest przystojny, każdy to wiedział. Ale po prostu nie mogłaś przeboleć tego zdjęcia. Wpatrywałaś się w nie, chłonąc oczami każdy szczegół. Oderwałaś wzrok od monitora dopiero wtedy, gdy usłyszałaś ciche pukanie do drzwi. Do pokoju weszła twoja mama.

- Masz gościa - powiedziała, uśmiechając się.

Kiedy się odsunęła, zauważyłaś, że stoi za nią Gongchan, wyglądający tak jak zwykle i z delikatnym uśmiechem na twarzy. Wszedł do pokoju, a ty zeskoczyłaś z łóżka, rzucając się w jego ramiona.

Usłyszałaś śmiech swojej mamy.

- Dam wam trochę prywatności.

- Dziękuję, eomonim - rzucił Gongchan, gdy twoja mama cicho zamykała drzwi.

- Co ty tu robisz? - zapytałaś, wciąż będąc na nim uwieszona.

- Odwiedzam cię. Dawno się nie widzieliśmy.

- Ale przecież widzieliśmy się ostatniej nocy.

- Tak, i było to bardzo dawno temu - zachichotał, wypuszczając cię z ramion i usiadł na łóżko, zaraz obok laptopa.

Wywróciłaś oczami, rzucając się na łóżko i przekręciłaś się na brzuch, by widzieć ekran komputera. Wcisnęłaś kilka razy spację, by wyłączyć wygaszenie ekranu i gdy tylko się zaświecił, wyświetliło się zdjęcie Gongchana. Próbowałaś szybko zamknąć okno, ale Gongchan zdołał je zauważyć, zanim zdążyłaś to zrobić.

- Och, już wydali te zdjęcia? - zapytał, odsuwając twoją rękę i ponownie włączając okienko ze zdjęciem.

- Tak - powiedziałaś nieśmiało, wbijając wzrok w swoją kołdrę. - Poczekaj, zdjęcia? Jest ich więcej?

- Pewnie. Przecież to była sesja zdjęciowa, więc oczywistym jest, że jest ich więcej, głuptasie - Gongchan położył się na brzuchu obok ciebie i obrócił laptop w swoją stronę. Po szybkim wpisaniu przez niego kilku słów w wyszukiwarkę, wszedł na oficjalną stronę L’Officiel Hommes, na której widniały jego zdjęcia.

- Cóż, nie tylko ja byłem na sesji, więc podejrzewam, że wybrali najlepsze - odwrócił ekran w twoją stronę i zobaczyłaś to samo zdjęcie, które zalało twój tumblr.

- Zaraz, kto to jest? - zapytałaś, klikając ikonę zdjęcia, obok tych Gongchana. Zdjęcie C.A.P'a pojawiło się, gdy tylko się załadowało. Opadła Ci szczęka, gdy zauważyłaś, że poprzez podwinięcie swetra, jego kości biodrowe zostały idealnie podkreślone.

- Wow - wydyszałaś, nie mogą oderwać wzroku od lidera Teen Top.

- Hej! - Gongchan trącił cię w ramię, próbując odwrócić twoją uwagę od tego zdjęcia. Odepchnęłaś jego rękę, wciąż skupiając się na ekranie.

Zmarszczył brwi, czując nadchodzący wybuch zazdrości. Obserwował, jak wpatrywałaś się w zdjęcie C.A.P'a. Zmrużył oczy i postanowił działać.

Pisnęłaś, gdy chłopak szybko odwrócił cię na plecy i zawisnął nad tobą, przyciskając twoje nadgarstki za głową do łóżka. Wytrzeszczyłaś oczy, gdy zbliżył swoją twarz do twojej tak, że wasze nosy prawie się stykały.

- Nie oglądaj się za innymi chłopakami, patrz tylko na mnie. On może być moim sunbae, ale ty jesteś moja, rozumiesz?

Skinęłaś głową, starając się spowolnić bicie swego serca.

- Dobrze - wyszeptał Gongchan, uśmiechając się i potarł swoim nosem o twój. Również się uśmiechnęłaś. Zmarszczyłaś nos, powodując, że chłopak zaczął się śmiać z twojej słodkości.

Już miał cię pocałować, gdy do pokoju weszła twoja mama.

- Hej, dzieciaki, pomyślałam, że możecie by- OMO!

Oboje podnieśliście głowy, by zobaczyć twoją mamę stojącą w drzwiach z tacą z przekąskami. Gongchan szybko odsunął się od ciebie i usiadł grzecznie na łóżku.

- Mamo! - krzyknęłaś.

Patrzyła na was w szoku.

- Po prostu zostawię to tutaj - powiedziała i położyła tacę na biurku.

- Mamo, to nie tak jak myślisz! - próbowałaś jej to wyjaśnić, ale zatrzasnęła za sobą drzwi.

Westchnęłaś z irytacją, zwieszając głowę. Gongchan powstrzymywał się od śmiechu i złapał cię za ramiona, przyciągając cię do jego boku.

- Przynajmniej na nas nie krzyczała - zaśmiał się i szybko pocałował cię w policzek.

środa, 1 maja 2013

Szkoła, szkoła, szkoła...

Witamy wszystkich!

  Najpierw chciałybyśmy przeprosić Was wszystkich za rzadsze dodawanie scenariuszy. Nie jest to jednak spowodowane lenistwem - idzie koniec roku szkolnego, Este kończy szkołę - musimy się nieźle przyłożyć. Scenariusze oczywiście nadal będą tłumaczone, jednak będziemy je dodawały trochę rzadziej, dopóki nie będziemy mieć znowu trochę luzu.
  Rzecz numer dwa - dodałyśmy na naszego bloga ankietę z pytaniem, czy jesteście za tym, aby utworzyć osobny blog z tłumaczeniami scenariuszy z raitingiem M (+18). Każdy głos się dla nas liczy, więc prosimy o głosowanie!

Dziękujemy też za nadsyłanie zamówień! To naprawdę wiele dla nas znaczy.

Wytrwajcie proszę w czekaniu na nas (kto jes EXOticiem raczej przyzwyczaił się już do czekania...), hwaiting~

jak zgadniecie kto to, to macie u nas ciastko :3 :



piątek, 26 kwietnia 2013

"Nieważne, jak długo to potrwa"

No w końcu po egzaminach. Cholernie szybko to minęło, a moje nogi dalej cierpią po noszeniu szpilek T_T" Internet mi zwolnił, bo rzekomo przekroczyłam limit - nie wiem kiedy, jak mało siedzę na internecie. Nawet scenariusze mogę dodawać tylko jeśli jestem u koleżanki albo w szkole. Cierpię ;__; A tu kolejny z rzędu scenariusz z Lulu. Tym razem z dedykacją dla Fukosia :D

Gwiazda:
Luhan (EXO)
Tytuł: Nieważne, jak długo to potrwa
Oryginalny tytuł: Perfect
Autor: Admin Li
Link do oryginału: KLIK
Tłumaczka: Este
Korekta: Fuko

Miałaś dzisiaj wolne, za co w duszy dziękowałaś Bogu, bo tak wykańczającego tygodnia nie przeżyłaś od dawna. Cały ranek przespałaś, ale teraz szykowałaś się do wyjścia do centrum handlowego. Założyłaś swoją ulubioną bransoletkę - prezent od wyjątkowej osoby, która była twoją pierwszą miłością.

Wspomnienie

- _____.

- Tak?

- J-ja... to dla ciebie - chłopak wyciągnął w twoją stronę pudełeczko, w którym była bransoletka i pasujący do niej łańcuszek.

- Kupiłeś to dla mnie? - skinął głową, wlepiając wzrok w swoje buty.. - Dziękuję - powiedziałaś i pocałowałaś go w policzek.

Koniec retrospekcji


Uśmiechnęłaś się, przypominając sobie dzień, w którym je dostałaś. Potrząsnęłaś głową, wracając do rzeczywistości i wyszłaś z domu.

~*~*~*~


"Nareszcie! Zakupy! Nowe ciuchy, nadchodzę!"
- myślałaś, wchodząc do centrum handlowego. Postanowiłaś najpierw udać się do małego butiku, w którym zawsze kupowałaś ubrania. Po wejściu do środka personel natychmiast cię powitał. Odpowiedziałaś im lekkim uśmiechem i poszłaś w głąb sklepu, żeby się rozejrzeć.

Zawsze było tu sporo klientów, ale nigdy nie było tu bardzo tłoczno. Jednak dzisiaj była tu grupka mężczyzn, którzy rozglądali się za garniturami. Dwoje z nich było naprawdę wysokich, a reszta była mniej więcej tego samego wzrostu.

- Możemy pójść popatrzeć na Gucci~~? - wyjęczał czarnowłosy.

- Nie - odpowiedział najwyższy z nich.

Zachichotałaś, gdy usłyszałaś ich rozmowę. Jednak jeden z nich wyglądał dla ciebie dosyć znajomo, choć nie kojarzyłaś, skąd mogłabyś go znać. Nie zastanawiając się nad tym więcej, wzruszyłaś ramionami i ruszyłaś przed siebie. Na tyłach sklepu był stolik z przeróżnymi akcesoriami, co przykuło twoją uwagę, więc podeszłaś do niego. Po drugiej stronie stolika stał chłopak, który przyszedł wraz z kolegami poszukać garniturów. Spojrzałaś na niego i... i patrzyłaś na niego dalej, próbując go rozpoznać, ale jego twarz zasłaniały para wielkich okularów i czapka. Podniósł wzrok, czując na sobie twoje spojrzenie. Zaskoczył cię, więc szybko spojrzałaś na biżuterię leżącą przed tobą.

"Dlaczego ta dziewczyna wygląda tak znajomo? Czy to możliwe, że... Nie, to nie ona"
- pokręcił głową, nie chcąc narobić sobie nadziei.

Próbował się skupić na czymkolwiek, ale ta dziwnie znajomo wyglądająca dziewczyna przyciągała jego uwagę. W pewnej chwili wypatrzył pierścionek, który naprawdę mu się spodobał, więc sięgnął po niego.

Ale w tym samym czasie ty go zauważyłaś. Ponieważ oboje po niego sięgnęliście, natychmiast zwróciliście swoją uwagę. Gdy wasze dłonie się zetknęły, zaszokowany chłopak szybko cofnął dłoń, przepraszając cię.

"Chwila, to wygląda znajomo... To jest... Nie, to niemożliwe... Na tym było wygrawerowane imię..." - nie mógł oderwać wzroku od bransoletki oplecionej wokół twojego nadgarstka.

Retrospekcja (Lu Han)

- Mamo, potrzebuję twojej pomocy~!

- Spokojnie, synu - zachichotała.

- Co mogę zrobić by pokazać j... komuś, że mi na nim zależy?

- O, kim jest ta dziewczyna, która skradła memu synowi serce?

- Mamo~ - jęknął.

- Dobrze, dobrze... Jeśli to ktoś specjalny, to może dasz jej to? - wyciągnęła z szuflady srebrny naszyjnik z sercem i pasującą bransoletkę.

Skinął głową.

Koniec retrospekcji


- Gege! Idziemy! - krzyknął ktoś, wyrywając go z zamyślenia. Spojrzał na drzwi i zauważył, że reszta jego kolegów już na niego czeka, więc szybko do nich podszedł.

Tymczasem ty wciąż stałaś oniemiała, pogrążając się w myślach.

"To nie może być ten sam pierścionek. Muszę... Czyżby? Jeśli to był on... Ale on tu nie mieszka! A może..."


- Unnie? Hmm, Unnie, myślę, że dzwoni CI telefon...

- Och, kamsahamnida! - szybko spojrzałaś na telefon, wciąż będąc trochę zszokowaną. Na szczęście nikt ważny nie dzwonił, więc pozwoliłaś mu się nagrać na pocztę głosową. Ale twoje myśli wciąż zaprzątał chłopak z pierścionkiem na palcu.

"DLACZEGO NIE MOGĘ SIĘ DOWIEDZIEĆ KIM ON JEST?! Może uda mi się wyrzucić go z głowy, jeśli pójdę do sklepu muzycznego..."


Weszłaś do sklepu. W całym pomieszczeniu były plakaty grup kpop'owych. Tylko jeden przykuł twoją uwagę, bo nigdy wcześniej nie widziałaś tych chłopaków. Był to plakat boysbandu o nazwie EXO-M. Byli naprawdę pociągający, ale wyglądali tak... chińsko... Zupełnie nie jak Koreańczycy. Zastanowiło cię to, więc podeszłaś do jednej z pracownic, by się o to zapytać.

- OMG, więc... EXO-M i EXO-K tworzą jeden zespół, składający się z dwunastu członków. Ale dzielą się na dwie grupy po sześciu członków. EXO-K śpiewa po koreańsku i promuje piosenki w Korei, a EXO-M w tym samym czasie prowadzi swoją działalność w Chinach - skinęłaś głową w końcu rozumiejąc, dlaczego wydawało Ci się, że nie są Koreańczykami. Znów podeszłaś do plakatu. Tym razem przyjrzałaś im się dokładniej. Wyglądali znajomo.

Chociaż jeden z nich wyglądał naprawdę dziecinnie, to coś podpowiadało Ci, że jest w twoim wieku. Wpatrywałaś się w niego, doszukując się w nim cech, które pomogłyby Ci go zidentyfikować.

Retrospekcja (Biwak)

- _____, wszystko dobrze?

- T-tak. Wszystko w porządku.

- Więc jak to się stało, że przybiegłaś do mojego namiotu w środku nocy? Nie, żeby mi to przeszkadzało, ale... dlaczego?

- Boję się burzy - wyszeptałaś.

- Chodź tu~ - powiedział, obejmując cię i przyciągając bliżej siebie. - Chcesz żebym Ci coś zaśpiewał?

Skinęłaś głową w odpowiedzi, a on zaczął śpiewać. Wiedziałaś, że jego głos już na zawsze dostanie w twojej pamięci.

Koniec retrospekcji


Byłaś pogrążona w myślach, kiedy szóstka mężczyzn weszła do sklepu.

- OMO! Gege, spójrz! Ktoś ogląda nasz plakat!

- Zamknij się! Nie mów tak głośno - wyszeptał lider grupy.

- Lu Han, idź tam i sprawdź czy nas lubi.

- Ja? Dlaczego ja?

- Bo żaden z nas nie chce.

-  ... dobra.

Lu Han powoli podszedł do ciebie, ale byłaś tak zajęta myślami, że go nie zauważyłaś. Gdy był wystarczająco blisko, rozpoznał bransoletkę, którą miałaś na nadgarstku. Na srebrnym sercu wygrawerowany był napis "Zawsze będę cię kochać". Pod spodem widniały ledwo widoczne imiona. Podszedł bliżej i dał radę je przeczytać.

"____ + Lu Han"

Jego oczy rozszerzyły się w szoku. Rzucił szybkie spojrzenie na twoją szyję, na której zawieszony był naszyjnik w kształcie serca. Nie mógł uwierzyć własnym oczom, wiec jedyne co mu pozostało, to wpatrywanie się w ciebie.

Retrospekcja (Lu Han - 6 lat temu)

- Wyprowadzasz się?! Jak to?!

- J-ja, nie wiem... - wyszeptała, a do oczu napłynęły jej łzy.

- ____, nie płacz - powiedział, ścierając twoje łzy wierzchem dłoni.

- A-ale nigdy sie już nie zobaczymy!

- Nie. Znajdę cię, nieważne jak długo to potrwa, ale znajdę cię. Tylko obiecaj, że nigdy o mnie nie zapomnisz i będziesz nosić ten naszyjnik, bym mógł cię rozpoznać - powiedział, chwytając jej twarz w dłonie.

- Obiecuję.

- _____, musimy jechać! - krzyknął z samochodu jej ojciec.

- Kocham cię, ____. I znajdę cię.

Obserwował jak jego ukochana wsiada do samochodu i odjeżdża w siną dal.

Koniec retrospekcji


- Dzieciaki, chodźcie! Musicie się przygotować do występu! - krzyk menadżera wyrwał ciebie i Lu Hana z zamyślenia. Zamrugałaś, widząc chłopaka stojącego za tobą.

" Lu Han?" - pomyślałaś, widząc znajomą postać, ale szybko odrzuciłaś od siebie tę myśl.

Minęło trochę czasu, odkąd grupka chłopców wyszła ze sklepu, podczas gdy ty wciąż kręciłaś się między półkami. Na zewnątrz słychać było głośną muzykę i piski fanek. Poszłaś w tamtym kierunku i po chwili zauważyłaś sześciu chłopaków występujących na scenie.

Żywa muzyka ucichła, a jej miejsce zastąpiła powolna melodia. Dwóch członków stanęło z przodu i zaczęli śpiewać. Jednak, gdy tylko z ust jednego z nich wydobyły się pierwsze słowa, jego głos wypełnił całe centrum handlowe, by w końcu uderzyć w ciebie.

- Lu Han - wyszeptałaś i powoli ruszyłaś w stronę sceny. Gdy już tam byłaś, popatrzyłaś na niego ze łzami w oczach. Lulu jakby wyczuwając twoje spojrzenie, powiódł wzrokiem po centrum w końcu zatrzymując go na tobie.

Gdy tylko piosenka się skończyła, przykucnął i zeskoczył ze sceny, a następnie podbiegł do ciebie. Przytulił cię, nie chcąc cię puścić.

- Mówiłem, że cię odnajdę~- wyszeptał.

- Nieważne, jak długo to potrwa - dokończyłaś jego kwestię.

Uśmiechnął się szeroko i pochylił się w twoją stronę, by pocałować cię z pasją wyrażającą, jak bardzo mu ciebie brakowało. Objęłaś go za szyję, nie chcąc już nigdy więcej się od niego oddalać. W tym pocałunku wyraziłaś całą swoją nadzieję, tęsknotę i samotność, jakie doskwierały Ci w czasie waszej rozłąki.

- Ooooou.

Chóralny dźwięk przerwał wasz pocałunek. Odwróciłaś się, by zobaczyć pięciu chłopaków, którzy śmiali się z was. Zawstydzona, obróciłaś głowę z powrotem w stronę Lu Hana, chowając twarz w jego piersi.

Zaśmiał się i przytulił cię mocniej.

- _____, chcę Ci przedstawić kilku przyjaciół...