poniedziałek, 21 lipca 2014

"Mam cię!"



Gwiazda: Dongwoo (Infinite)
Tytuł: Mam cię!
Oryginalny tytuł: Gotcha?
Autor: Admin Li
Link do oryginału: KLIK
Tłumaczka: Fuko
Korekta: Fuko


- Pośpiesz się, już tu są! - zawołał z salonu twój nadzwyczajnie przejęty chłopak. Tego weekendu razem z kilkoma jego znajomymi wybieraliście się na camping, który planowali od dłuższego czasu. Mogłaś stwierdzić, że jest podekscytowany, po jego ogromnym uśmiechu i po sposobie, w jaki bujał się po domu; zupełnie jak mały szczeniaczek.

- DONGWOO USPOKÓJ SIĘ, JUŻ IDĘ.
- Potrzebujesz pomocy?!
-
Tylko jeśli chcesz wyjść stąd szybciej!


Jednym haustem Dongwoo przybiegł, chwycił bagaże i pobiegł w stronę samochodu, w którym jeden z jego przyjaciół cierpliwie czekał.

- Wow, czy nie może zapieprzać tak szybko kiedy proszę go o wyniesienie śmieci albo umycie naczyń? - prychnęłaś pod nosem.

- ________, ppalli! - zawołał z pojazdu.

Wiedząc, że go denerwujesz, zaczęłaś iść jeszcze wolniej. Uśmiechając się sama do siebie, udawałaś, że zapomniałaś kodu do drzwi. W tym samym czasie zniecierpliwiony Dongwoo wzdychał głośno, dając ci sygnał, żebyś się pośpieszyła. Wreszcie wpisałaś kod, jednak udałaś, że zapomniałaś telefonu z domu.

- Wybacz, Dongwoo! Zostawiłam komórkę w pokoju!
- O. mój. Boże. - ukrył twarz w dłoniach.


sobota, 19 lipca 2014

"Ty"



Taki mały hołd,  ku naszej już-nie-galaxy gwieździe.

Gwiazda: Kris (EXO)
Tytuł: Ty
Oryginalny tytuł: You
Autor: Admin Kelc
Link do oryginału: KLIK
Tłumaczka: Fuko
Korekta: Fuko

Siedziałaś na swoim łóżku, z Krisem leżącym tuż obok ciebie. Surfowałaś po sieci na swoim laptopie, kompletnie nie zwracając uwagi na Yi Fana, który bawił się kosmykiem twoich włosów. Nie rozmawialiście ze sobą, ale po prostu tacy byliście. Czuliście się tak komfortowo w swoim towarzystwie, że nie czuliście potrzeby, aby cały czas rozmawiać. A mimo to, że widywaliście się rzadko ze względu na jego napakowany grafik, wiedziałaś, że kiedy Kris ma okazję spędzić czas z tobą, chce się tylko zrelaksować.

- Kris? - zawołałaś nagle, gdy odwróciłaś wzrok od swojego laptopa i spojrzałaś na niego.
- Hmm? - spytał, wzrokiem nadal skupiony na kosmyku twoich włosów, który trzymał w ręce.
- Za co mnie lubisz?
- Co masz na myśli? - spytał, biorąc do ręki kolejne pasma włosów.
- Nie wiem - wymamrotałaś, nadal tkwiąc wzrokiem w swoich dłoniach - Nie jestem żadną idolką, modelką czy super geniuszem.

Kris przestał bawić się twoimi włosami i spojrzał na ciebie, unosząc brew.

- No i? 
- No i jest masa dziewczyn na świecie, które są ładniejsze, mądrzejsze i sławniejsze ode mnie! Jest pewnie chociaż kilka takich, które byłyby dla ciebie ideałem! - krzyknęłaś, ale twój głos ściszył się do szeptu, gdy na niego spojrzałaś. - Dlaczego miałbyś lubić akurat mnie?

Yi Fan uśmiechnął się do siebie i podniósł się ze swojej leżącej pozycji. Obrócił się do ciebie i usiadł po turecku, obracając ciebie w swoją stronę. Przysunął się bliżej, więc wasze kolana się stykały. Chwycił twoje dłonie, opierając łokcie o swoje uda i przeplótł swoje palce między twoimi.

- Lubię cię, ponieważ nie jesteś najładniejszą czy najmądrzejszą czy najsławniejszą dziewczyną na świecie.

Przechyliłaś głowę na bok, posyłając Krisowi zagubione spojrzenie.

- Gdybyś była najsławniejszą idolką - zaczął - byłbym zbyt nerwowy, aby z tobą rozmawiać. Gdybyś była najładniejsza, to wziąłby się za ciebie jakiś inny facet, jeszcze zanim ja dostałbym taką szansę. A gdybyś była najmądrzejsza to zdałabyś sobie sprawę, że mogłabyś być z kimś lepszym niż ja.

Opuściłaś głowę i przygryzłaś wargę czując, jak rumienisz się z każdym kolejnym słowem wypowiedzianym przez Krisa.

- Lubię cię, ponieważ ty to ty - powiedział, patrząc ci w oczy i posyłając uśmiech - I kocham cię taką, jaką jesteś.

Zaśmiałaś się, gdy Kris zabrał swoje dłonie od twoich i ukrył w nich swoją twarz.

- Jezu, jakie to było tandetne - wymamrotał, zażenowany tym, co właśnie ci powiedział.

Sięgnęłaś po jego dłoń i odciągnęłaś ją od jego twarzy, klękając przy nim. Oplotłaś jego szyję rękami i wtuliłaś swoją twarz w jego ramię.

- Lubię twoją tandetę - szepnęłaś i odsunęłaś się, by móc na niego spojrzeć - Nawet, jeśli nie jesteś najbardziej tandetnym facetem na świecie.

Yi Fan zaśmiał się delikatnie, obejmując cię w talii i przyciągając do siebie tak, że siedziałaś na jego kolanach. Oparłaś ręce o jego klatkę piersiową.

- Czy taka odpowiedź na twoje pytanie dlaczego cię lubię zadowala cię? - spytał, opierając podbródek na twoim ramieniu.

Skinęłaś głową szczęśliwa i znowu uwiesiłaś się na jego szyi.

- Kocham cię - uśmiechnęłaś się.

Kris spojrzał na ciebie i posłał ci słodki uśmiech, zanim złożył na twoich ustach delikatny pocałunek.

- Też cię kocham.

wtorek, 15 lipca 2014

"Gdy nagle zasypiasz w jego dormie"


Ja także robię swój comeback. Są wakacje i czasu pełno, więc myślę, że razem z Este będziemy bardziej aktywne.

Gwiazdy: B1A4
Tytuł: Gdy nagle zasypiasz w jego dormie
Oryginalny tytuł: When you accidentally fall asleep at his house/dorm
Autor: Admin Dara
Link do oryginału: KLIK
Tłumaczka: Fuko
Korekta: Fuko

Jinyoung:

Siedziałaś w mieszkaniu Jinyounga, słuchając nowej piosenki jego autorstwa. Po odsłuchaniu poczułaś się bardzo zmęczona, ponieważ melodia była delikatna i brzmiała jak kołysanka.
Gdy Jiyoung zapytał się "I jak?"i nie otrzymał odpowiedzi, odwrócił się i ujrzał Ciebie, pogrążoną we śnie.
Zachichotał, zanim wstał i poszedł po poduszkę i kocyk.

CNU:

Obserwowałaś, jak CNU gra z przyjaciółmi w koszykówkę.
Kiedy skończył, udaliście się coś zjeść i spędzić czas, jak to pary na randkach mają w zwyczaju. Niedługo potem zaproponował, abyście poszli do jego mieszkania obejrzeć jakiś film.

Opadłaś na kanapę, naprawdę zmęczona. Na ten widok CNU zaśmiał się i poszedł do kuchni po jakieś przekąski. Gdy wrócił, zastał Ciebie pogrążoną w bardzo głębokim śnie.
Wziął Cię na ręce, zaniósł do swojej sypialni i delikatnie położył na swoim łóżku.

- ___________-ah, wyśpij się, ponieważ jutro wisisz mi filmową randkę.

sobota, 22 lutego 2014

"Idealnie"


Hej hej! Dzisiaj czas na mały scenariusz, zamówiony przez Ji Yong! Przed wami mała, kopciuszkowa historia. Mamy nadzieję, że się spodoba ♥


Gwiazda: Sunggyu (Infinite)

Tytuł: Idealnie
Oryginalny tytuł: Perfect
Autor: Admin Kelc
Link do oryginału: KILK
Tłumaczka: Fuko
Korekta: Fuko

Sunggyu westchnął, obracając w rękach szklany pantofel.


- Nadal rozmyślasz nad tym butem, Księciu?


Sunggyu uniósł wzrok, aby ujrzeć Hyowan'a, asystenta jego rodziny, który opierał się o framugę drzwi jego sypialni. Cóż, dla Sunggyu Hyowannie był tylko pracownikiem, był raczej jak wujek, który po prostu pracował dla jego rodziny. Był pierwszą osobą, zaraz po jego ojcu, do której Sunggyu udałby się po radę.


- Taa, chcę tylko wiedzieć... nie, ja muszę wiedzieć, kim ona była - wymamrotał, z powrotem kładąc się na łóżku i trzymając buta przed swoją twarzą.
- Aż takie wrażenie na tobie wywarła? - spytał Hyowan, biorąc krzesło sprzed biurka Sunggyu i siadając na nim.
Sungyu usiadł na łóżku, spojrzał na mężczyznę i kiwnął głową.
- Co powinienem zrobić? 

Hyowan spojrzał na strapionego księcia.

- Idź i znajdź ją. 



~ ~ ~

- Nie sądzę, by pasował - powoli odparł Sunggyu.
- Nie! Musi pasować! To mój pantofel! - zaprzeczyła, próbując wcisnąć swoją stopę w szklanego buta.
- Przepraszam, panienko, ale nie sądzę byś była tą, z którą tańczyłem - powiedział, trącąc resztki swojej cierpliwości.

Jednak dziewczyna nie słuchała. 
Sunggyu wydał z siebie zirytowane westchniecie.

- Straże! Zabierzcie ją. 

Zamknął oczy i usiadł niedbale na krześle, podczas gdy dziewczyna została wyniesiona z sali, kopiąc i krzycząc przez całą drogę.


- Czyli mam rozumieć, że mam skreślić ją z listy - powiedział Hyowan, ostrożnie odkładając pantofla na poduszkę, która spoczywała na stopach Sunggyu. Następnie wykreślił imię poprzedniej kobiety z listy dziewcząt, które wzięły udział w balu.

- Tak, zrób to, proszę -
odparł Sunggyu, a w jego głosie dało się wyczuć frustracje. Potarł twarz dłońmi.

- Hej, rozchmurz się! W końcu ją znajdziesz - optymistycznie odparł podwładny.
- Po prostu przyślij kolejną kandydatkę - rozkazał zmęczony, młody książę, zamykając swoje oczy i łapiąc się kciukiem i palcem wskazującym za mostek nosa.
Hyowan kiwnął głową w stronę mężczyzn, którzy stali przy drzwiach, sygnalizując im, aby wpuścili kolejną dziewczynę.
Sunggyu otworzył oczy, gdy usłyszał liczbę szpilek stukających po marmurowej podłodze. Spojrzał przed siebie i ujrzał, jak jedna kobieta i trzy dziewczyny szły w jego stronę. Trzy z nich były ubrane w fantazyjne stroje, w fryzurach które wyglądały, jakby zrobienie ich trwało co najmniej kilka godzin.
Ale oczy Sunggyu ominęły je i skupiły się na dziewczynie, która czaiła się za nimi. Nie była ubrana w nic wymyślnego; miała na sobie zwykłą, skromną sukienkę, a włosy były spięte w luźnego kucyka.
Książę obserwował, jak dwie wymyślnie ubrane dziewczyny rzuciły swoje torby na tę ubraną zwyczajnie i pobiegły w stronę szklanego pantofla; ich matka, jak zdawało się Sunggyu, poleciła im przymierzyć go. Skromna dziewczyna zatrzymała się za pozostałą trójką i spojrzała na Sunggyu. Gdy ich oczy się spotkały, natychmiast wbiła wzrok w podłogę.

"Te oczy", pomyślał, kontynuując wgapianie się w dziewczynę, która aktualnie wlepiała wzrok w swoje stopy. "Znam te oczy".
-
No dawaj! Pasuj, głupi bucie!


Sunggyu przeniósł wzrok z dziewczyny na pozostałą trójkę, które próbowały wcisnąć buta na swoje stopy.
- Nie sądzę, aby to był wasz pantofel - oznajmił, spoglądając z góry na dziewczynę, która próbowała siłą wcisnąć buta na stopę. Dosyć oczywistym było, że jej stopa była za duża.

- Daj mi przymierzyć! - krzyknęła druga, zabierając pantofla z dłoni siostry i zakładając go bez trudu na swoją stopę. - Ha! Pasuje! - zawołała.
- Um, nie sądzę - Sunggyu potrząsnął przecząco głową - wygląda na to, że jest za duży.

Oderwał wzrok od dziewczyny, która próbowała go przekonać, że pantofel jest jej. Teraz jego oczy powróciły do dziewczyny, którą obserwował wcześniej. Ona natomiast obserwowała pozostałe trzy  nieznośne kobiety.

- Ty - rzekł Sunggyu, wskazując dziewczynę i zbijając z tropu pozostałe trzy.
- Ja? - spytałaś cicho.
- Ona?! - zawołały trzy , denerwujące kobiety.
Sunggyu skinął głową.  - Czy mogłabyś przymierzyć tego buta?
- Um, Wasza Wysokość - starsza kobieta wyszła naprzód - Dlaczego chcesz, by moja pasierbica przymierzyła pantofla? To nie możliwe, by na nią pasował! Poza tym, ona nawet nie była na-
- Czy pytałem cię o opinię? - upomniał ją, przerywając jej. Kobieta oniemiała, zszokowana.

Sunggyu zszedł z platformy, na której spoczywało jego krzesło, i wyrwał buta z rąk jednej z dziewczyn.
Obserwowałaś, jak Sunggyu podchodzi do ciebie.

- Czy mogłabyś go przymierzyć, proszę? - spytał delikatnie, zatrzymując się dokładnie przed tobą i trzymając pantofla przed sobą.
Powoli skinęłaś głową i Sunggyu wskazał na Hyowana, aby zabrał od ciebie torby.
Po ulżeniu ci ciężaru, Sunggyu klęknął na jednym kolanie i ściągnął ci jednego buta, odkładając go na bok. Z oczekiwaniem widocznym w jego oczach, delikatnie wsunął szklanego pantofelka na twoją stopę.

- Idealnie - wyszeptał i spojrzał na ciebie z wielkim uśmiechem.
Przygryzłaś wargę i posłałaś mu nieśmiały uśmiech.

- To niemożliwe!

Wasza dwójka spojrzała w górę, widząc jak twoja macocha zbliża się do ciebie z furią w oczach - To niemożliwe, by ten but należał do niej! W tamtym czasie powinna była być w domu i sprzątać! - krzyknęła i szarpnęła tobą.
Sunggyu wstał szybko i pociągnął cię za siebie. - Straże!
- Nie! Nie możesz tego zrobić! - krzyknęła, gdy dwójka ochroniarzy złapała ją za ramiona i wyniosła ją z pomieszczenia.
Razem z Sunggyu obserwowałaś, jak twoja macocha była wynoszona z sali, a twoje przyszywane siostry pobiegły za nią.
Hyowan skinął głową w stronę Sunggyu i również udał się w stronę drzwi, zamykając je za sobą i zostawiając cię z chłopakiem sam na sam.

- Masz bardzo... interesującą rodzinę - zaśmiał się Sunggyu, obracając się do ciebie.
- Nawet nic nie mów - potrząsnęłaś głową i ponownie spojrzałaś na drzwi.
- Więc czemu nic nie mówiłaś? - spytał, spoglądając na szklanego pantofla, którego nadal miałaś na stopie.
- A ty byś powiedział? - spytałaś. Sunggyu przygryzł wargę, dostrzegłszy, że masz rację. - Mam na myśli, ilu książąt uwierzyłoby, że prostaczka była osobą, z którą tańczyli? Plus, nie byłam nawet zaproszona na twój bal.
- To prawda - wymamrotał Sunggyu, łapiąc cię za dłoń - Ale cieszę się, że cię znalazłem. I nie jesteś prostaczką.
-
Huh? - spytałaś zdezorientowana.
- Jesteś moją księżniczką - uśmiechnął się, nachylając się, aby cię pocałować.

~ ~ ~

- Co było dalej, tatusiu?
- Cóż, książe poprosił dziewczynę o rękę i zostali królem oraz królową. Mieli również swoją małą księżniczkę - Sunggyu uśmiechnął się i delikatnie stuknął jej nosek - oraz żyli długo i szczęśliwie.
-
Wow - westchnęła mała dziewczynka, opierając się z powrotem o oparcie swojego łóżka - Opowiesz mi to jeszcze raz, tato?
- Innym razem, księżniczko - odparł, wstając z łóżka córki i szczelnie przykrywając ją kocykami - Jest już późno, a jutro musimy iść do domu babci i dziadka.
- Ale nie jestem zmęczona - odparła, ziewając.
- Dobranoc, kochanie - Sunggyu zaśmiał się i zgasił światło.
Usłyszał zmęczone "dobranoc" od swojej córki i cicho zamknął za sobą drzwi.

- W końcu zasnęła?

Sungyu obrócił się, aby zobaczyć ciebie wychodzącą z łazienki. Skinął głową i podszedł do ciebie.

- Co tym razem jej opowiedziałeś? - spytałaś, gdy objął cię w talii.
- Kopciuszka, ale z punktu widzenia księcia - odparł dumnie.
- Wow, interesujące - uśmiechnęłaś się - Dobra robota, Gyu, to sposób na zniszczenie stereotypów o bajkach.
Sunggyu zaśmiał się cicho, po czym pocałował cię w czoło.
- Wiesz - powiedziałaś nagle - Historia Kopciuszka przypomina mi nieco to, jak się poznaliśmy. Oczywiście, zamiast pantofla, upuściłam swój telefon i zamiast balu była to potańcówka w szkole
- Więc mówisz, że to ja byłbym księciem w tej opowieści? - spytał, chichocząc.
- Nie - pokręciłaś głową z poważnym wyrazem twarzy - mam na myśli to, że ja byłam księżniczką.
- Więc kim byłem ja?! - spytał, puszczając cię, obrażony. Zaczęłaś się śmiać.
- Moim niewolnikiem - uśmiechnęłaś się i ruszyłaś korytarzem w strnę sypialni.
- Hej, wracaj tu! - zawołał cicho, aby nie obudzić małej dziewczynki śpiącej w pokoju za nim.

Wystawiłaś mu język, zanim przyśpieszyłaś kroku aby dotrzeć do sypialni zanim złapie cię Sunggyu. Pobiegł za tobą i złapał cię tak, jak robią to pary nowożeńskie.
- Widzisz, jesteś moim niewolnikiem! - zaśmiałaś się - Nawet zanosisz mnie do pokoju!

Sunggyu prychnął, ale na jego twarzy pojawił się uśmiech.
Twoje oczy się rozszerzyły, gdy niespodziewanie poczułaś usta Sunggyu na swoich. Zamknęłaś je i objęłaś go za szyję, odwzajemniając pocałunek.

- Czy niewolnicy robią takie rzeczy? - spytał z tryumfem wypisanym na twarzy, gdy się od ciebie odsunął.
- Nie, ale jesteś specjalnym typem niewolnika - uśmiechnęłaś się i przysunęłaś, by wasze usta ponownie się złączyły. Uśmiechnął się i zaniósł cię do sypialni, zamykając drzwi kopniakiem.