piątek, 2 sierpnia 2013
"Baozi"
Wita was Este z małą niespodzianką. Żadna autorka póki co nie odpisuje :c Fukoś dzielnie tłumaczy "Czarującego Księcia", a ja... nie mam co robić. Więc zapraszam was bardzo gorąco!
Gwiazda: Xiumin (EXO)
Tytuł: Baozi
Oryginalny tytuł: Baozi
Autor: Admin Kelc
Link do oryginału: KILK
Tłumaczka: Este
Korekta: Fuko
Kiedy otworzyłaś drzwi do mieszkania, uderzył cię smakowity zapach, który unosił się w środku. Kiedy zdjęłaś buty, usłyszałaś skwierczenie oleju dochodzące z kuchni. Nie miałaś pojęcia, kto mógł wejść do środka. Będąc tak cicho, jak tylko mogłaś, przeszłaś przez przedpokój na palcach i ukryłaś się za ścianą, która łączyła kuchnię z małą jadalnią.
Uśmiechnęłaś się, kiedy zobaczyłaś Xiumina stojącego przy kuchence, który miał na sobie fartuch chroniący jego ubrania przed ubrudzeniem. Mogłaś zobaczyć jak bardzo był skoncentrowany na gotowaniu, nie zwracał uwagi na nic innego w pomieszczeniu. Kiedy zauważyłaś, że myje jakieś warzywa obrócony w stronę zlewu, pomyślałaś, że zabawnie by było, gdybyś go wystraszyła. Przyłożyłaś dłoń do ust, by zdusić śmiech i tak cicho, jak to tylko było możliwe, stanęłaś za nim, gdy mył ręce, śpiewając refren "What is love".
- Co robisz? - wyszeptałaś mu do ucha.
Xiumin podskoczył i obrócił się, by zobaczyć, że trzymasz się za brzuch, śmiejąc się tak mocno, że łzy naleciały Ci do oczu.
- To nie było śmieszne!
- Ależ było!
Wkurzony chłopak zdjął fartuch.
- Wróciłem do domu z Chin, po czym stwierdziłem, że będę dobrym chłopakiem i ugotuję Ci jakieś tradycyjne dania, których przepisy poznałem, a co się stało? Moja dziewczyna mnie straszy i jeszcze się ze mnie naśmiewa!
Przygryzłaś wargę, natychmiast przestając się śmiać, kiedy odwrócił się od Ciebie i założył ręce na piersi, prychając niczym małe dziecko. Podeszłaś do niego i objęłaś go w pasie.
- Oppa~, wiesz, że tylko żartowałam - powiedziałaś, opierając policzek na jego ramieniu. - Nie bądź na mnie zły.
Mogłaś doskonale zobaczyć, jak jego złość topnieje. Xiumin odwrócił się w Twoją stronę i westchnął.
- Wiesz, że nie umiem się na Ciebie gniewać.
Zachichotałaś, kiedy złożył szybki pocałunek na Twoim czole.
- Co przygotowałeś? - zapytałaś, patrząc na różne potrawy, jakie ugotował.
- Kilka dań, na które przepisy dostałem od członków. Wiem, że lubisz sprawdzać nowe smaki, więc poćwiczyłem i je przygotowałem.
- Mmmm, wygląda smakowicie - powiedziałaś i podeszłaś do blatu, by lepiej przyjrzeć się potrawom.
- Usiądź, a ja Ci wszystko podam - powiedział Xiumin, wyciągając talerze i układając je na stole.
Usiadłaś na jednym z krzeseł i obserwowałaś, jak nakłada Wam przeróżne potrawy i stawia je na przeciwko Ciebie. Po chwili zajął miejsce obok Ciebie i wytłumaczył, co było w każdej potrawie. Następnie dał Ci skosztować każdego dania, upewniając się, że nie jesz zbyt dużo, żebyś miała miejsce w żołądku na kolejne specjały. Musiał przygotować więcej, niż sześć dań, bo wkrótce byłaś już pełna.
- Czekaj, mam jeszcze jedna potrawę, którą chciałbym, abyś spróbowała - powiedział i podszedł do mikrofalówki.
Szeroki uśmiech wpłynął na Twą twarz, gdy zobaczyłaś go z talerzem bułeczek na parze.
- Odkąd Luhan zaczął mnie nazywać "Baozi", pomyślałem, że mógłbym się nauczyć jak je zrobić - powiedział, drapiąc się po szyi z zakłopotania.
Wzięłaś od niego talerz i ugryzłaś jedną.
- Wow! Są naprawdę dobre! Musisz zrobić ich więcej!
- Zrobiłem kilka więcej i wsadziłem je do lodówki. Możesz je wyciągnąć i wziąć jutro do pracy - powiedział z uśmiechem.
Minseok wziął jedną bułeczkę z talerza i ugryzł ją, obserwując Cię.
- Wiesz, naprawdę przypominasz baozi - powiedziałaś, wpatrując się w nietknięte na talerzu bułeczki.
- O nie, nie Ty - wyjęczał, uderzając czołem o stół.
- Nie, naprawdę! - powiedziałaś. - Jesteś tak samo ciepły, skromny i sycący jak one!
Chłopak zaśmiał się na Twoje porównanie go do chińskiego jedzenia.
- Dziękuję, jagi.
- Nie żartuję!
- Ja też! - Próbował Cię przekonać. - Naprawdę doceniam, że zauważyłaś inne podobieństwo, niż moje pulchne policzki. Widać, ze naprawdę to przemyślałaś.
- Ano - wymamrotałaś, patrząc na swoje dłonie. - To brzmiało lepiej w mojej głowie.
Chińczyk chwycił Twoją twarz w swoje dłonie.
- To było urocze. Dziękuję - powiedział i pocałował Cię w usta.
Uśmiechnęłaś się, odsuwając go od siebie.
- Dobra, co Ty na to, żebyśmy włożyli to jedzenie do pojemnika, zanim się zepsuje? - zapytał, wskazując gestem dłoni na talerze leżące na stole.
Skinęłaś głową, gdy pociągnął Cię za rękę do kuchni, by poszukać jakichś pojemników.
niedziela, 28 lipca 2013
"Kapsuła"
*fanfary* Tak w końcu powracamy z kolejnym scenariuszem! Mimo trudności w postaci zepsutej matrycy (albo cholera wie czego w laptopie Este), udało nam się dokończyć pracę.
...
Okej, Zaczęłam tłumaczyć dwie godziny temu D: Ale jest! Mam nadzieję, że się spodoba i będzie wam się czytało ten scenariusz równie przyjemnie, jak mi się go tłumaczyło. Enjoy~
Co do kolejnego zamówienia - scenariusz z U-Kwonem znalazłam, wysłałam prośbę, ale nie dostałam jeszcze zgody. Poszukiwania dalej trwają. Wybaczcie, że tak długo, ale nie zawsze to zależy od nas :c
Gwiazda: CNU (B1A4)
Tytuł: Kapsuła
Oryginalny tytuł: Capsule
Autor: Admin Kelc
Link do oryginału: KILK
Tłumaczka: Este
Korekta: Fuko
- Okej, to tutaj. Jestem pewien.
- To samo mówiłeś ostatnie cztery razy - uniosłaś brew, patrząc na swojego przyjaciela z dzieciństwa. - I za każdym razem się myliłeś.
- To nie moja wina, że ta mapa wygląda, jakby narysował ją sześciolatek - Shinwoo uniósł pogniecioną kartkę, którą trzymał w dłoni.
Wywróciłaś oczami i oboje klęknęliście na trawie, zaczynając kopać łopatami w ziemi.
- Jak myślisz, jak głęboko to jest? - zapytałaś po kilku minutach pracy. Shinwoo odrzucił garść ziemi na bok.
- Nie może być jakoś bardzo głęboko, prawda? To zna- Och! Uderzyłem w coś!
W podstawówce, kiedy Ty i Shinwoo wciąż byliście sąsiadami, wpadliście na szalony pomysł, aby przygotować razem kapsułę czasu i zakopać ją w Twoim ogródku. Chociaż kompletnie zapomniałaś, co do niej wsadziłaś, pamiętałaś o tym, że obiecaliście sobie ją odkopać dopiero po dziesięciu latach.
Więc byliście tu oboje, kopaliście, klęcząc na ziemi, aby znaleźć pudełko zakopane przez parę dzieciaków kilka lat temu.
Odrzuciliście saperki na bok i zaczęliście odgarniać ziemię rękoma. Przygryzłaś wargę, obserwując jak CNU przeszukuje dziurę w ziemi, a po chwili wyciąga małe pudełko z nadrukiem Pororo.
- Znaleźliśmy to! - Wręcz promieniałaś, mimo tego, że cała byłaś ubrudzona ziemią.
Shinwoo uśmiechnął się do kapsuły, po czym spojrzał na Ciebie.
- Otwórzmy to w środku.
~ * ~ * ~ * ~
- Zdenerwowany? - droczyłaś się.
Spojrzał na Ciebie drwiąco.
- Oczywiście - odpowiedział sarkastycznie. - Ale naprawdę, nie mam pojęcia, co włożyłem do środka.
- Ja tak samo - zaśmiałaś się.
CNU umieścił dłonie na dwóch zatrzaskach, którymi zamykało się pudełko.
- Gotowa? - spojrzał na Ciebie.
Skinęłaś entuzjastycznie głową i oparłaś łokcie na stole.
- Raz, dwa, trzy!
Obserwowałaś jak otwiera pudełko, ujawniając przed wami jego zawartość.
Uśmiechnęliście się i zaśmialiście z tego, co włożyliście do kapsuły czasu. Było tam wszystko. Od zabawek, którymi bawiliście się razem, do małej świnki skarbonki, w znacznej części wypełnionej monetami.
Podniosłaś kawałek papieru i rozwinęłaś go.
- "Kapsuła czasu Shinwoo i ____, lat siedem i sześć" - przeczytałaś powoli, próbując rozszyfrować niechlujne pismo. - "Wszystko w tym pudełku należy do przyszłych Shinwoo i ____. Jeśli nie jesteś żadnym z nich, nie bierz stąd nic, bo to będzie kradzież".
Zaśmialiście się z tego dziecinnego liściku, ale hej - w końcu mieliście mniej, niż dziesięć lat.
- "Jeśli jesteście Shinwoo i ____ " - kontynuowałaś. - "Pamiętajcie, aby włożyć wasze rzeczy do środka i zakopać je z powrotem w ziemi. Ale najpierw weźcie pieniądze. - S & _"
- To zabawne, że kazaliśmy sobie wziąć pieniądze - zamyślił się Shinwoo, bawiąc się świnką skarbonką - Jakbyśmy w ogóle musieli sobie o tym przypominać.
- Hej, przynajmniej mamy jakieś pieniądze - powiedziałaś cicho, przeszukując resztę rzeczy w pudełku.
- Ano. Ale myślę, że nie wystarczy, żebyśmy kupili sobie coś do jedzenia - uśmiechnął się, ważąc w dłoni skarbonkę.
- Och, co to jest? - zapytałaś, gdy wyciągnęłaś ze środka małą różową karteczkę, na której było Twoje imię.
Shinwoo wytrzeszczył oczy, kiedy zobaczył znajomo wyglądającą kartkę.
- Nie, nie otwieraj tego! - krzyknął, sięgając przez stół, żeby wyrwać karteczkę z Twojej dłoni, jednak byłaś szybsza i odsunęłaś się z jego zasięgu.
- Dlaczego? Jest zaadresowana do mnie.
- Po prostu nie - jęknął, siadając z powrotem na krześle.
Uśmiechnęłaś się złośliwie, rozwijając małą karteczkę.
- To coś zawstydzającego?
- Dla mnie tak - wymamrotał CNU.
Wywróciłaś oczami, ignorując go i zaczęłaś czytać zawartość karteczki.
Droga ____-ah
To ja, Shinwoo. Poprosiłem moja mamę, by to dla mnie napisała, bo nie potrafię tego zmieścić na kartce, a poza tym ma ładniejsze pismo. Ale, to poza tematem. Naprawdę nie wiem jak to powiedzieć, ale lubię Cię. Naprawdę, naprawdę, naprawdę Cię lubię. I nie sądzę, aby w najbliższym czasie to się zmieniło. Nie mam pojęcia ile lat będziemy mieli, kiedy to przeczytasz, ale jeśli wciąż nie zaprosiłem Cię na randkę, po prostu uderz mnie w ramię. Mam nadzieję, że czujesz to samo. Ale jeśli nie - okej. Zawsze będziesz moją najlepszą przyjaciółką.
Shinwoo
Wytrzeszczyłaś oczy i spojrzałaś znad kartki na chłopaka siedzącego po drugiej stronie stołu, który obrysowywał palcem krawędź skarbonki.
Szybko na Ciebie spojrzał, gdy podniosłaś się z krzesła.
- Co robisz? - uniósł brew, kiedy obeszłaś stół dookoła i stanęłaś obok jego krzesła.
Uniosłaś dłoń i mocno uderzyłaś go w ramię.
- Ał! Za co to?! - krzyknął, pocierając miejsce, w które go uderzyłaś.
- Wciąż nie zaprosiłeś mnie na randkę, więc zrobiłam to, co kazałeś mi w liście i uderzyłam Cię w rękę - wytłumaczyłaś, pokazując mu kartkę.
Obserwowałaś jego reakcję, gdy szybko czytał słowa zapisane na kartce.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś? - zapytałaś.
Wzruszył ramionami.
- Nie wiem. Nie potrafiłem znaleźć odpowiedniej chwili.
- Dlaczego nie zaprosisz mnie teraz?
- Co? - skonfundowany spojrzał na Ciebie.
- Na randkę - powiedziałaś konkretnie - Mamy skarbonkę pełną monet, za które prawdopodobnie kupimy miskę patbingsu*. Zaproś mnie teraz.
- Ou... chcesz pójść ze mną na randkę? - zapytał Shinwoo, wciąż nie do końca rozumiejąc, o co chodzi.
- Pewnie - uśmiechnęłaś się i złapałaś go za nadgarstek.
- Czekaj, co z kapsułą? Wciąż musimy ją zakopać z powrotem - zapytał, gdy ciągnęłaś go w kierunku drzwi.
- Możemy to zrobić później - rzuciłaś przez ramię, gdy przechodziliście przez próg Twojego domu.
_______________________________________________________________________
* Zastanawiałam się, co to za kolejny koreański wynalazek. "Pewnie znowu jakaś fasola z jajkiem". Ale miła niespodzianka. Patbingsu to deser lodowy, który jest bardzo popularny w Korei. Odsyłam was do wikipedii, jeśli jesteście ciekawi, bo z tego co widzę są różne odmiany. Niestety po angielsku :c Ale proszę: KLIK
niedziela, 21 lipca 2013
"Czarujący Książe" 1/5
A oto kolejne zamówienie! Tym razem dla Shelly. Postanowiłam podzielić je na 5 części, ponieważ to naprawdę długie opowiadanie. Z racji że jest to też kolejne w trzeciej osobie, to... po prostu wczujcie się w postać, haha :D Po zrealizowaniu wszystkich zamówień zwrócimy większą uwagę na formę opowiadania, żeby na pewno miało formę scenariusza. Miłego czytania!
Gwiazda: Sehun (EXO)
Tytuł: Czarujący Książe (1/5)
Oryginalny tytuł: Prince Charming
Autor: dreamsthroughthewindow
Link do oryginału: KILK
Tłumaczka: Fuko
Korekta: Fuko
Był perfekcją. Nie, wróć. On JEST perfekcją. Ze swoimi błyszczącymi włosami, idealnymi ustami, ozdobnym uśmieszkiem, penetrującym spojrzeniem i proporcjami niczym w greckich rzeźbach, Oh Sehun był niczym innym jak perfekcją. Jeśli do perfekcji zalicza się bycie pełnowymiarowym draniem, to był perfekcyjny.
Oh Sehun, gdzie 'Oh' będące nazwiskiem niczym nie różni się od jęków niezliczonych fanek, z chęcią uwięzionych przez jego osobę.
Do tego wszystkie dziewczyny nie zwracają uwagi na jego rządzącą stronę i nazywają go bogiem, ich Czarującym Księciem. Ironią jest, że jeździ lśniącym, białym Mercedesem Convertible. Swoim odpicowanym maszynowym koniem. To nie był frazes. Nie byli przyjaciółmi z dzieciństwa, ani sąsiadami, ani nic z tych rzeczy. Nie chodzili nawet do jednej klasy. Była zaskoczona, że niesławny Oh Sehun wiedział nawet o jej istnieniu.
Ale to też nie tak, że podpierała ściany - to nie kolejna kliszowa historia. Ma przyjaciół, bliskich, i umawiała się z kilkoma chłopcami. "Przeciętna", myślała, że jest tylko przeciętna. Nie miała długich, prostych, czarnych włosów ani nie miała ich zafarbowanych w żadnym szalonym kolorze. To tylko delikatny, jasny czerwony z odrostami które od czasu do czasu farbowała. Nigdy nie chciała zwrócić na siebie uwagi.
Jednak złapała go. Być może swoim pogardliwym spojrzeniem, gdy niechcący wylała na niego kawę, lub swoją nonszalancją gdy próbował ją uwieść, a może przez coś zupełnie innego. W każdym razie - zaintrygowała go.
- Jak masz na imię, śliczna panno? - naturalnie różowe usta wypełniają jej widok, gdy chudy palec wskazujący
podniósł jej głowę znad książki, którą czytała. Bez słowa strzepnęła jego delikatny palec i wstała, bezgłośnie zamykając książkę.
- Wyjdź, proszę - wskazała drzwi mówiąc miłym głosem, ale jej oczy wyrażały co innego.
- Nie ma potrzeby, by się tak zachowywać - Głos Sehuna spadł o oktawę, ale nie dało się wyczuć z niego tej samej reakcji, co jej. Przez to dziewczyna jeszcze bardziej się rozzłościła.
- W porządku. Skoro nie chcesz wyjść, ja to zrobię - podniosła swój plecak i ustąpiła mu, aby wyszedł. Jednak wyrwał plecak z jej słabego uścisku i posłał jej jakże uroczy uśmiech.
- Potrzymam to dla Ciebie, księżniczko.
Jej spojrzenie było puste. - Nie, dziękuję - uśmiechnęła się chłodno, wyrywając mu plecak, szokując Sehuna, któremu aż zabrakło słów. Co za dziwna dziewczyna.
Kiedy wyszła, z łatwością zaczął iść przy jej boku, tworząc jednostronną konwersację. Wreszcie pytanie, które padło z jego ust, sprowokowało ją.
- Dlaczego mnie nienawidzisz?
Zatrzymała się nagle i spojrzała na niego. - Dlaczego za mną idziesz? - odgryzła się.
- Bez powodu - Sehun uśmiechnął się chłopięco.
- Bez powodu - użyła jego własnej odpowiedzi, aby odpowiedzieć na jego pytanie a jego chłodny wzrok zasłabł na moment. Był zakłopotany. Ruszyła na przód, a on musiał podbiec kawałek, aby ją dogonić.
- Nie bądź taka, mogę chociaż poznać Twoje imię? - skomlał, a jego niewielkie aegyo kontrastowało z jego głębokim głosem.
- Nayoung - w końcu złagodniała i odpowiedziała mu.
- Nayoung?
- Jesteś głuchy? - warknęła, próbując iść szybciej, jednak nie wyszło jej. Jego nogi były po prostu za długie.
Uśmiechnął się.
- Nayoung, umówisz się ze mną?
Zatrzymała się, nawet na niego nie spoglądając, a on stanął jak słup patrząc się przed siebie. Powtórzył swoje pytanie i dopiero wtedy odwróciła się, by na niego spojrzeć.
- Przepraszam? - spytała, niedowierzając.
- Jesteś głucha? - zarechotał, myśląc że jest mądry, używając jej poprzedniej taktyki przeciwko niej samej.
Właściwie sądził, że to tak zabawne, że aż, przesadzając, z wdziękiem upadł na ziemię.Szkoda, że jego śmiech urwał się, kiedy podniosła nogę i nadepnęła na jego cieńkie palce, wynagradzając jej cierpienie jakim była podróż korytarzem i kilka kolorowych słów. Bez słowa odeszła, zostawiając Sehuna samemu sobie oraz z jego, prawdopodobnie połamaną, prawą dłonią. Tłum jego fanek był gotów już niebawem wydostać się z lekcji.
* * *
- Jest trochę pokiereszowana - oznajmiła pielęgniarka, raczej zasmucona.
Sehun spojrzał żałośnie na swoją rękę, teraz w gipsie. Ma prowadzić auto jedną ręką? Jego lewa ręka była taka nieskoordynowana. Gdy spojrzał na swoje słabe odbicie w oknie on również zauważył, że nie jest w dobrym stanie. Jego szkolny mundurek był potargany, krawat przekrzywiony o dziewięćdziesiąt stopni w lewo, na jego twarzy widniały ślady szminki, a jego normalnie perfekcyne włosy wyglądały, jaby dopiero wyszedł z myjni dla samochodów. Czuł się zdegustowany i poszkodowany. Tylko dlatego, że był delikatnie niepełnosprawny, był teraz bezbronny wobec fanek. Popychały go akurat tam, gdzie go bolało, dotykały w niestosowne miejsca i tak go popychały, że aż wywracał się i musiał się czołgać w pozycji embrionalnej. Trwało to dopóki Kai i Yixing nie wyciągali go z tego, aby w końcu zaczerpnął powietrza. To był upokarzające. Bardzo upokarzające, a wszystko przez tą przeklętą dziewczynę.
- Zapłaci mi za to - warknął, a urok ślicznego chłopca zniknął, zastąpiony uzasadnionym gniewem. - Słono mi za to zapłaci.
I tak rozpoczął się jego plan, aby zniszczyć wszystkie uncje miłości w życiu Nayoung. Początkowo jego przyjaciele zgadzali się z nim, będąc głupimi chłopcami, jednak gdy Sehun żywo kontynuował objaśnianie swojego planu, Luhan spojrzał na młodszego z niepokojem. - Sehun, to naprawdę okrutne.
Wyższy prychnął. - Złamanie mojej pieprzonej ręki było okrutne, hyung! Zostawienie mnie na pastwę tych szalonych dziewczyn było okrutne!
- Zranisz się, Sehun.
- Nie, jeśli to ja zranię ją pierwszy. - rzucił lakoniczną odpowiedź, a Luhan zamilkł na chwilę. Nic nie będzie w stanie przekonać chłopca gdy już się na coś napali, Luhan wiedział to z kilkuletniej przyjaźni. Miał tylko nadzieję, że Czarujący Książe tej szkoły, jak to go nazywano, wróci do zdrowych zmysłów zanim Kris będzie musiał interweniować. A absolutnie nikt nie chciał mierzyć się z furią złego przewodniczącego szkoły. Jednak najbardziej miał nadzieję, że Sehun zda sobie sprawę z tego, że niszczenie kogoś w taki sposób nie jest tego warte.
* * *
- Nayoung~ - Sehun podskoczył do wspomnianej dziewczyny z uśmiechem na swojej pięknej twarzy, którą rozciągnął jak wielki szczeniaczek. Spojrzała na podłogę, zszokowana, ale nie okazała żadnych innych emocji. - Co?
- Nayoungie, chodź ze mną na randkę! - błagał. Prychnęła, po czym postanowiła odejść. Jednak ręka Sehuna złapała ją za nadgarstek, obrócił ją i przyciągnął do siebie, tak, że ich twarze dzieliła niewielka odległość.
Z łatwością mogła teraz poczuć miętowy oddech Czarującego Księcia, gdy w ciszy gapiła się na niego zszokowana, spoglądając w jego oczy koloru jesieni.
- Proszę? - jego głos obniżył się o kolejną oktawę, będąc jeszcze bardziej uwodzicielskim, niż mogła to sobie wyobrazić.
- Yah! - brutalnie odepchnęła go od siebie i odskoczyła w tył, potykając się o graty na podłodze i wywracając się, patrząc na niego. Jej twarz oblała się rumieńcem, a Sehun zauważył to, czując dumę. Na jego twarzy pojawił się zimny uśmieszek, prędko zastąpiony idealnym, zszokowanym i zmartwionym wyrazem.
- O Boże, Youngie! - jęknął, podbiegając do niej i wyciągając swoją lewą rękę, aby pomóc jej wstać. Spojrzała na dłoń, wściekła, zanim chwyciła ją i wstała, zostawiając Sehuna samego. Na jego ustach ponownie malował się bezduszny uśmiech.
- Nayoungie, chodź ze mną na randkę! - błagał. Prychnęła, po czym postanowiła odejść. Jednak ręka Sehuna złapała ją za nadgarstek, obrócił ją i przyciągnął do siebie, tak, że ich twarze dzieliła niewielka odległość.
Z łatwością mogła teraz poczuć miętowy oddech Czarującego Księcia, gdy w ciszy gapiła się na niego zszokowana, spoglądając w jego oczy koloru jesieni.
- Proszę? - jego głos obniżył się o kolejną oktawę, będąc jeszcze bardziej uwodzicielskim, niż mogła to sobie wyobrazić.
- Yah! - brutalnie odepchnęła go od siebie i odskoczyła w tył, potykając się o graty na podłodze i wywracając się, patrząc na niego. Jej twarz oblała się rumieńcem, a Sehun zauważył to, czując dumę. Na jego twarzy pojawił się zimny uśmieszek, prędko zastąpiony idealnym, zszokowanym i zmartwionym wyrazem.
- O Boże, Youngie! - jęknął, podbiegając do niej i wyciągając swoją lewą rękę, aby pomóc jej wstać. Spojrzała na dłoń, wściekła, zanim chwyciła ją i wstała, zostawiając Sehuna samego. Na jego ustach ponownie malował się bezduszny uśmiech.
niedziela, 14 lipca 2013
Twitter Time!
Cześć wszystkim!
Razem z Este postanowiłyśmy założyć Twittera do naszego bloga. Dzięki temu będziemy mogły powiadamiać Was jak idą nam scenariusze, bez niepotrzebnego pisania postów tutaj! Także każdego chętnego zapraszamy do followania: KLIK
Tweety zazwyczaj będę pisać ja (tak myślę, ze względu na różne dzieje z internetem Este), ale posty i tak pewnie będą pisane w imieniu nas obu. ^^ Jeśli nie - wówczas będziemy się podpisywać.
Hwaiting~!
Razem z Este postanowiłyśmy założyć Twittera do naszego bloga. Dzięki temu będziemy mogły powiadamiać Was jak idą nam scenariusze, bez niepotrzebnego pisania postów tutaj! Także każdego chętnego zapraszamy do followania: KLIK
Tweety zazwyczaj będę pisać ja (tak myślę, ze względu na różne dzieje z internetem Este), ale posty i tak pewnie będą pisane w imieniu nas obu. ^^ Jeśli nie - wówczas będziemy się podpisywać.
Hwaiting~!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



